Aktualności
2010-08-30
Co tak naprawdę jemy, spożywając mięso?
autor: Joanna Kawalec - Zawalich , tagi: mięso, wegetarianizm, chów zwierząt, masowy chów zwierząt

Co tak naprawdę jemy, spożywając mięso?
Takie pytanie zadał sobie amerykański pisarz Jonathan Safran Foer (lat 33), kiedy urodził się jego syn. Foer musiał podjąć wówczas decyzję, w jaki sposób będzie odżywiał swoje dziecko. Przez trzy lata prowadził obserwacje na farmach oraz przedsiębiorstwach przemysłu mięsnego i opisał je we wstrząsającej książce „Jedzenie zwierząt”.
Oto wywiad, jakiego udzielił niemieckiej gazecie Brigitte 18/2010.
BRIGITTE: Czy oczekiwał Pan, że Pana książka wywoła tak wielkie poruszenie?
Jonathan Safran Foer: Nie, właściwie to na początku sam chcicałem się przekonać na własne oczy, co złego jest w spożywaniu mięsa. Interesuje mnie debata, która prowadzona jest w Ameryce przez młodych ludzi, którzy pytają: Co tak naprawdę jemy, spożywając mięso? Jest wiele dobrych książek na ten temat, jak również raportów z badań, czy artykułów prasowych.
... właściwie to wiemy już na ten temat dość dużo, a każdy ma przed oczami obrazy męczonych zwierząt...
Ale są różne sposoby, aby coś poznać. Ludzie znają fakty, ale poporzez same fakty nie nawiążemy kontaktu. Dlatego opowiadam historie. Książkę rozpoczynam opowiadaniem o mojej babce i o tym, czym dla niej było jedzienie, jak smakowało, czym pachniało. Potrzebujemy odniesienia kulturowego. Chciałem stworzyć opowieść, która podejmie walkę z kompleksowością tego tematu. Opowieść o kimś, kto podejmuje decyzję.
Nasz kolega Till Reather właśnie ją podjął. Własnymi rękami zaszlachtował kurę, bo chciał się dowiedzieć, czy po tym będzie mógł jeszcze jeść mięso.
Docieramy tu do punktu decydującego. Pana kolega dokonał czegoś bardzo czcigodnego. Wybrał najbardziej bezpośrednią drogę. Spojrzał na swoje przyzwyczajenia kulinarne szeroko otwartymi oczami. Ale jednocześnie wypróbował bardzo staromodny sposób chowu zwierząt. W Niemczech, podobnie jak w Ameryce, 99% mięsa pochodzi zchowu masowego. Te zwierzęta nie są zabijane w taki sposób, że podchodzi do nich człowiek i je szlachtuje. Nasz świat jest zautomatyzowany, anonimowy, 30 000 do 60 000 kur w jednej hali – tu nie ma świadomości humanitarnej. A jeśli chce się dowiedzieć czegoś o rzeczywistych warunkach, w jakich zabija się kury, trzeba spędzić kilka godzin w takiej hali, aby zobaczyć, jak się je szlachtuje. Gwarantuję Panu, że Pański kolega nie wytrzymałby tego z pewnością. Rzeczywistość tam jest znacznie gorsza.
Dociera Pan do odbiorców argumentami ekologicznymi, czy raczej etycznymi?
Gdy spyta się stu Niemców, czy można zabijać zwierzęta, aby je jeść, to prawie wszyscy odpowiedzą twierdząco. Ale jeśli skonfrontujemy ich z z faktami chowu masowego, to większość z nich zmienin zdanie. Przeczytałem w pewnych badaniach, iż ludzie uważają argumenty ekologiczne za interesujące, jednak tylko nieliczni zmieniają pod ich wpływem coś w swoim zachowaniu. Najczęściej do zmiany światopoglądu prowadzi wyobrażenie tego, w jaki sposób cierpią zwierzęta chowane do celów przemysłowych. Dziewięciu na dziesięciu wegetarian przyznaje, że było tak również w ich przypadku.
Czy Pana książka wzbudziła także negatywne reakcje?
Tak, i, o ironio, najczęściej ze strony wegetarian – radykalnych obrońców praw zwierząt, którzy nie rozumieją , dlaczego z zasady nie jestem ogólnie przeciwko zabijaniu zwierząt.
Także Pana syn nie je mięsa – co myśli sobie, kiedy widzi inne dzieciaki z hamburgerem?
Dla dzieci jedzenie zwierząt jest tak samo poprawne etycznie, jak wsystko inne, czego ich uczymy: nie wolno bić psa, trzeba być uprzejmym, nie wolno śmiecić na ulicy. Gdy dziecko pyta, czy to zwierze chciało umrzeć, a Pan powie mu prawdę: nie, broniło się, chciało uciekać, to to przerazi dziecko, bo jest zbyt szczere. Nasz syn wychował się w bezmięsnym domu i jest to dla niego całkowicie normalne. Nigdy nie przeżył niczego innego. Widzi, że jego koledzy jedzą mięso, ale to go nie interesuje.
Czego nauczył się Pan o ludziach dzięki poznaniu życia zwierząt?
Przede wszystkim tego, w jaki sposób jesteśmy manipulowani przez innych ludzi. Że mówiono nam od małego: mięso jest ważne dla naszego zdrowia. To kłamstwo, w jaki sposób sprzedaje nam się mięso w reklamie. Nie pokazuje się nam przepełnionych hal, tylko snopki słomy i trawę. Do tego słowa – wolny wybieg, świeżość, wiejski. To wszystko to kłamstwo. W jaki sposób mam sobie wyrobić zdanie o spożywaniu mięsa, jeżeli bez przerwy jestem okłamywany?
Żródło: Brigitte 18/2010, strona 129